1.Powrót do domu?

Słońce chyliło się ku zachodowi. Siedziałaś na trawie trzymając w rękach kubek gorącej herbaty. Zbliżał się maj, niedługo będą twoje dwudzieste pierwsze urodziny. Westchnęłaś i przysunęłaś się bliżej ogniska rozpalonemu dzięki Mistik. 

Spojrzałaś na nią, miała zamknięte oczy i oddychała spokojnie. Cztery lata spędziłaś tułając się po świecie i pomagając obcym ludziom i zwierzętom. Twój smok miał w tej chwili osiem lat, zaczęłaś myśleć o ostatniej rozmowie z Draco. Od tamtej pory nie odezwał się, wysyłałaś mu wielokrotnie listy czy też pocztówki. 

*Nie zadręczaj się tak tym* Usłyszałaś myśli Mistik. Mogłaś z nią rozmawiać poprzez myśli, więc znała każdą twoją myśl, często to pomagało. 
-Cztery lata. Na pewno ma żonę, może nawet dzieci – Zamyśliłaś się. Od kiedy wyruszyłaś w podróż nie zajmowałaś się chłopakami, skupiałaś się na swojej misji, którą sama sobie powierzyłaś. Twoje myśli zaprzątał tylko blondyn z lat szkolnych. *Ciekawe czy się zmienił* Patrzyłaś w gorącą ciecz w naczyniu. *Mam dość, wracamy do Anglii* Ognista podniosła łeb i spojrzała na Ciebie swoimi ciemnobrązowymi oczyma. 
-Chyba najwyższa pora po czterech latach – Zapatrzałaś się w dal. 
Nastał świt, pierwsze słoneczne promienie rozświetliły twój namiot. Wyszłaś ubrana i gotowa do drogi. Zmniejszyłaś namiot i schowałaś go do plecaka który zarzuciłaś na plecy. Mistik już czekała. Oderwaliście się od ziemi. Lot na smoku wymagał niezwykłej pracy mięśni i dobrej koordynacji, po tylu latach spędzonych na jej grzbiecie nie miałaś z tym żadnych problemów. Ostatnimi czasy jadłaś tylko jeden posiłek dziennie i to ledwo. Nie miałaś apetytu, tylko dlaczego? Lecieliście właśnie nad Francją, to tam był twój ostatni przystanek. Gdy lądowaliście w pobliżu twojego rodzinnego domu było już popołudnie. Ognista odleciała by zająć się zdobyciem pożywienia, ty zaś ruszyłaś w stronę domu. Jak zachowają się rodzice? Stanęłaś przed dobrze znanymi Ci drzwiami. Zadzwoniłaś. Cisza. Serce zaczęło bić Ci mocniej. Czyżby coś się stało? Nagle otworzyła Ci twoja mama. Nie czekając na reakcję rzuciłaś jej się na szyję. 
-Nawet nie wiesz jak tęskniłam – Wydusiłaś z siebie odsuwając się od matki i dopiero teraz jej się przyglądając. Zmieniła się, niewiele. Nagle z kuchni wyszedł twój tata. Tak. To było bardzo radosne powitanie. Siedzieliście jeszcze do późna w nocy, jednak nie zdążyłaś wszystkiego opowiedzieć. 
-Masz kogoś? – Zapytała w pewnym momencie twoja mama.
-Mistik czuje się dobrze, to naprawdę kochana smoczyca – Uśmiechnęłaś się. 
-Nie mówię o tym – Przerwała Ci matka. Zamrugałaś. Zmieniłaś temat. W końcu postanowiliście się położyć. Przez te lata spałaś zwykle na ziemi w namiocie lub oparta o smoka, teraz znów leżałaś w miękkim łóżku, i co najgorsze, nie mogłaś zasnąć. Przynajmniej miałaś już plan. Albo zostaniesz nauczycielem Opieki Nad Magicznymi Stworzeniami albo pewnego rodzaju psychologiem w magicznym świecie. Przekręciłaś się na drugi bok. *A Draco? Ciekawe kim został? Czy się zmienił?* Znów się przekręciłaś. W końcu jednak zasnęłaś. Obudziłaś się skoro świt zwlokłaś się z łóżka i postanowiłaś się ubrać. Rodzice jeszcze spali. No tak, nie powinnaś od nich wymagać aby zrywali się podobne jak ty. Nigdy nie patrzyłaś na zegarek, zwłaszcza rano. Teraz jednak spojrzałaś. Godzina szósta. Zostawiłaś kartkę że wybierasz się do Ministerstwa Magii. Wyszłaś po cichu. Niedługo później stałaś na środku ogromnej sali, czy raczej korytarza. Najprawdopodobniej to tu wszystkiego możesz się dowiedzieć. Spoglądałaś na lewo i prawo, jednak panował tu taki chaos że nie mogłaś się odnaleźć. Nagle zobaczyłaś znajomą Ci osobę, ruszyłaś w jej kierunku. Ledwo dobiegłaś do windy która już się zamykała. Stanęłaś oko w oko z twoim przyjacielem. 
-Blaise! – Krzyknęłaś uradowana i rzuciłaś się mu na szyję. Chłopak był rozkojarzony, odsunęłaś się ostrożnie i spojrzałaś na niego niepewnie. Czyżbyś się pomyliła? Nie, to na pewno był on!
-Nie poznajesz mnie? – Winda stanęła. 
-Bardzo panią przepraszam ale jeśli ma pani jakąś sprawę odnoście sportu zapraszam do mnie - 
-Blaise! To ja [T.I.]. Inna –  Spojrzałaś na niego pełna nadziei. 
-[T.I.]!? – Teraz to on porwał Cię w ramiona. Udaliście się do jego gabinetu. Zmienił się, i to bardzo. Nie przypominał już tego chłopaka z czasów szkolnych. Teraz przypominał mężczyznę. Jako godny reprezentant działu sportu, prezentował wyraźny zarys mięśni pod białą koszulą, którą nosił włożoną w spodnie. Wpuścił Cię do swojego gabinetu. 
-Opowiadaj – Wskazał Ci miejsce przy biurku. Opowiedziałaś w skrócie co robiłaś przez najbliższe lata. 
-A co cię tu sprowadza? Masz jakąś sprawę? - 
-Chciałabym dowiedzieć się o posadę nauczyciela w Hogwardzie - 
-Zaskoczyłaś mnie. Czekaj, niech zgadnę. Opieka nad magicznymi stworzeniami! Zgadłem? – Uśmiechała się od ucha do ucha. Przytaknęłaś.
-Zgadłeś - 
-Hermiona może Ci pomóc – Odparł po chwili. Chciałaś mu zadać pytanie które gryzło Cię od środka, w końcu jednak przełamałaś się. 
-A … Co z Draco? - 
-Draco? To łamacz kobiecych serc. Od twojego wyjazdu, stał się arogancki, nie miał nikogo dłużej niż na jedną noc. – Spojrzał na Ciebie.
-Przepraszam, nie powinienem był Ci tego mówić - 
-Nie, wręcz przeciwnie. A gdzie pracuje? - 
-Jest bankowcem, często tu wpada żeby podrażnić Hermionę – Zaśmiał się. 
-Co się ze mną dzieje? Nigdy o nim tak nie mówiłem, sam zachowuję się podobnie … -Urwał.
-Spokojnie. To ja tak wypływam na ludzi, ufają mi i od razu się zwierzają – Uśmiechnęłaś się. 
-Nowa umiejętność? – Zmrużył oczy a ty przytaknęłaś. Zaprowadził Cię parę pięter niżej gdzie urzędowała Hermiona. Wskazał Ci drzwi i zaczął odchodzić. 
-Uciekasz? – Zaśmiałaś się. 
-Nie przepada za mną – Uśmiechnął się z politowaniem i wszedł do windy. Ruszyłaś w kierunku drzwi, lecz zanim zapukałaś usłyszałaś podniesione głosy. Twój psychologiczny instynkt wepchnął Cię prosto do gabinetu. Twoim oczom ukazała się dwójka dorosłych już ludzi których dobrze pamiętałaś ze szkoły. Draco i Hermiona. 
-W czym mogę pomóc? – Odchrząknęła. Draco przyglądał Ci się z ogromnym zainteresowaniem. 
-Hermiona, Draco, dajcie spokój, nie udawajcie że mnie nie poznajecie. Rozumiem Blaise’a ten to zawsze się wygłupiał no ale wy? – Draco znów zmierzył Cię wzrokiem, przeszył Cię dreszcz, on dosłownie pożerał Cię wzrokiem. 
-To ja [T.I]. Inna – Odparłaś z uśmiechem. Popatrzyli na Ciebie ze zdumieniem. Dopiero teraz podeszłaś do blondyna. Zmienił się, jego włosy ściemniały, nie nosił ich już przylizanych, mięśnie widocznie wyrzeźbione, i oczy, ten tęskny wzrok. 
-Mówiłam że wrócę – Szepnęłaś. Czekałaś na jego reakcję, uśmiech, przytulenie, skromny buziak. Jednak to co zrobił, wbiło Cię w ziemię. Prychnął i odwrócił się na pięcie. Poczułaś żal. Twoje oczy zaszkliły się, usłyszałaś trzask zamykanych drwi. 

2 Komentarze

  1. MEGA! PISZ DALEJ, NIGDY SIĘ NIE PODDAWAJ!
    Wiersz:
    Nigdy nie poddawaj się,
    nawet, gdy Ci smutno jest i źle.
    Nie słuchaj nigdy złych opinii,
    nawet, gdy ktoś Cię bardzo obwini!
    Wiersz by czarnykary ( howrse )
    & by ~ Caroline ~

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.