66. Chęć zemsty.

Od ostatnich wydarzeń minął tydzień. Krzątałaś się po kuchni kiedy postanowiłaś odwiedzić Draco.
-Powinien mieć przerwę za … – Spojrzałaś na zegar wiszący na ścianie.
-Za pół godziny – Uśmiechnęłaś się.
Wkrótce przemierzałaś ulicę Pokątną, nim weszłaś do banku, wstąpiłaś do sklepu bliźniaków.
-Kogóż to moje oczy widzą – Koło Ciebie pojawił się George.
-Mnie również miło was widzieć – Uśmiechnęłaś się.
-Co cię tu sprowadza? – Zagadnął Fred.
-Zamierzałam odwiedzić Draco i wpadłam do was – Uśmiechnęłaś się. 
-Uuu – Popatrzeli po sobie.
-Zmieniłaś się – Powiedział po chwili George i zmierzył Cię wzrokiem.
-Przytyłaś – Podsumował Fred.
-W końcu spodziewam się dwójki dzieci – Twój wzrok powędrował na brzuch.
-Coś ty?! – Nie dowierzali.
-Jak ich nazwiesz? -
-To na pewno będą chłopcy -
Jeden mówił przez drugiego, kręciłaś głową ze śmiechem.
-Ale do rzeczy – Fred odezwał się oficjalnym tonem.
-Właśnie, masz rację Fred – Pokiwał głową George.
-Może zechciałaby Pani coś kupić? – Zaprowadzili Cię do jednego z wielu stanowisk.
-Być może – Spojrzałaś na różne przedmioty, twoją uwagę przykuł 
-Nie chcę nic złośliwego – Powiedziałaś i popatrzyłaś na nich. 
Po chwili jednak twoją uwagę przykuł pierścień który prezentował cztery domy w Hogwarcie. Wzięłaś go do rąk i założyłaś na palec, pasował idealnie. 
-Jak on działa? – Zapytałaś. 
Wzruszyli ramionami. 
-Nawet nie wiedzieliśmy że mamy coś takiego – Powiedzieli jednocześnie spoglądając przez twoje ramię na pierścień. 
-Weź go sobie – Powiedział po chwili Fred a George pokiwał głową. 
-Co wy – Wcisnęłaś im kilka guldenów. 
-Zbankrutowalibyście przeze mnie – Zaśmiałaś się. 
Po opuszczeniu budynku, skierowałaś się od razu do banku w którym pracował Draco. Weszłaś do gmachu który roztaczał wokół siebie poważną aurę. Zmierzałaś powolnym krokiem w kierunku gabinetu blondyna. Zapukałaś do szklanych drzwi które miały chropowatą powierzchnię i zasłaniały swoim kolorem wnętrze. Po chwili nacisnęłaś klamkę, jednak drzwi stawiały opór i nie chciały się otworzyć. 
-Pana Malfoy’a nie ma – Usłyszałaś za sobą niski głos, odwróciłaś się i zobaczyłaś wysokiego młodego mężczyznę w okularach i przylizaną fryzurą. 
-Jak to? – Zaśmiałaś się, jednak chłopak nadal miał poważną minę. 
-Wziął wolne na kilka dni – Odparł zagłębiając się w swoich papierach. 
-Jeśli to jakaś ważna sprawa, zapraszam do stanowiska numer dziewięć – Odchrząknął i skierował swój wzrok na Ciebie. 
-Nie, dziękuję za informację – Uśmiech znikł z twojej twarzy i skierowałaś się do wyjścia. 
Nie wiele się zastanawiając udałaś się do Blaise’a. Natknęłaś się na niego akurat kiedy udawał się na przerwę. 
-Muszę z tobą poważnie porozmawiać - 
-Co byś chciała wiedzieć – Uniósł brwi i spoglądał na Ciebie z drugiej strony okrągłego stolika. 
-Gdzie jest Draco? – Od razu przeszłaś do rzeczy.  
Blaise spojrzał w bok i chrząknął. 
-Nie ma go w pracy? – Próbował wyminąć temat. 
-Nie, dzisiaj dowiedziałam się że wziął kilka dni wolnego, co on planuje? - 
Westchnął zrezygnowany. 
-Chce dorwać mordercę swojego ojca – Odpowiedział cicho. 
Potarłaś twarz rękoma, ile minęło odkąd się tego dowiedział? Ukryłaś przed nim kto jest zabójcą, jednak on się nie poddał, i nadal chciał zemsty. 
-Dziękuję – Podniosłaś się i zarzuciłaś swoją pelerynę na ramiona. 
Siedziałaś właśnie w fotelu i piłaś gorącą czekoladę. Wokół panowała kompletna ciemność, którą rozświetlał ogień z kominka. Usłyszałaś znajome zgrzytnięcie w zamku, na co poprawiłaś się w fotelu. Wkrótce podszedł do Ciebie szarooki. 
-Cześć skarbie – Pocałował Cię w czubek głowy. 
-Nie znajdziesz go – Powiedziałaś. 
-Co? O czym ty mówisz? – Zapalił światło i usiadł na przeciwko Ciebie. 
-Morderca twojego ojca nie żyje – Odrzekłaś. 
-Ale … – Zabrakło mu słów. 
-Fenrir Greyback zmarł, przygnieciony przez sufit w Departamencie Magii w Holandii, pół roku temu – Odstawiłaś kubek. 
Jego milczenie skłoniło Cię do kontynuacji. 
-Nie chciałam byś zrobił coś czego byś żałował, dlatego zataiłam kto jest zabójcą - 
-Dlaczego to zrobił? – Spojrzał na Ciebie przelotnie i zapatrzył się w ogień. 
-Dlatego że twój ojciec chciał odejść od śmierciożerców – Szepnęłaś. Zapadła niezręczna cisza. 
-Jak się tego dowiedziałaś? Że go szukam? - 
-Poszłam do Ciebie do pracy, nie było Cię, więc postanowiłam się dowiedzieć prawdy - 
Zakrył twarz w dłoniach, podeszłaś do niego i zabrałaś ręce z twarzy. Wtuliłaś się w niego, siadając na kolanach. 
-Skąd masz ten pierścień? – Ujął twoją dłoń i przyglądał się pierścieniowi. 
-Kupiłam u bliźniaków – Zaśmiałaś się. 
-Ciekawy, jaki jest haczyk? - 
-Jeszcze tego nie wiem, nawet oni nie wiedzieli - 
Cały następny dzień spędziłaś z Draco.
-Ciekawe co u Anges – Zastanowiłaś się. 
-Chyba dowiesz się tego szybciej niż myślisz – Powiedział Draco i machnął głową wskazując okno wychodzące na ulice. Do baru pod świńskim łbem wpadła dziewczyna o kręconych rudych włosach. Poznałaś ją od razu. 
-Agnes! – Krzyknęłaś i pomachałaś w jej kierunku. 
-Mamy problem – Powiedziała niemal od razu, spojrzałaś w jej jasnoszare oczy. 
-Problem? – Powtórzyłaś. 

1 Komentarz

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.