69. Złote pióro.

Wokół Ciebie zaczął padać śnieg, jego delikatne płatki spadały na śnieżnobiały puch. Spowolniłaś i wpatrywałaś się w zawieruchę. Powoli zaczęłaś się zastanawiać nad sensem tego wszystkiego, spuściłaś głowę i wpatrywałaś się w nogi które ginęły po kostki w zaspie. Nagle pośród ciemności pojawiła się złota poświata. Zasłoniłaś oczy przed niespodziewanym blaskiem. 
-Nie bój się – Kobieta ubrana w białą suknię która opadała miękko na jej ciele świeciła złotym blaskiem. Unosiła się kilka centymetrów nad ziemią. 
-Kim jesteś? – Zapytałaś. 
Nie odpowiedziała tylko wskazała na strumień płynący kilka metrów od Ciebie. W tej chwili wpadła do niego skała księżycowa i wydała charakterystyczny dźwięk ostudzenia gorącej materii. Gdy twój wzrok znów powędrował na miejsce w którym wcześniej znajdowała się postać, jej już tam nie było. Przez chwilę wahałaś się, jednak w końcu podeszłaś do strumienia i zanurzyłaś ręce w lodowatej wodzie. Wyciągnęłaś szmaragdowy, fosforyzujący kamień i przyglądałaś się mu przez chwilę. Obracałaś w palcach dość sporej wielkości kamień. Po chwili skała pękła, w jej środku znajdowało się złote, lśniące drobinkami złota pióro. W dotyku przypominał puch, jednak odpowiednio skierowany mógł pokaleczyć dłonie. 
-Nie znam stworzenia o tych piórach – Zastanowiłaś się. 
-Co znów znalazłaś? – Usłyszałaś za sobą głos Lethiena. 
-Draco Cie wysłał? – Skrzyżowałaś ręce na piersi. 
Elf zaśmiał się i zwiesił głowę. 
-On by Cię raczej w tym lesie nie znalazł – Spojrzał na Ciebie wciąż się śmiejąc. Westchnęłaś i spojrzałaś na dziwne pióro. 
-Kolejna zagadka? – Podszedł.
-Bardziej tajemnicza niż poprzednie – Odrzekłaś. 
-Powinnaś wrócić do domu – Zaczął. 
Pokiwałaś tylko głową pogrążona we własnych myślach. Postanowiłaś nie mówić Draco, nic o znalezisku. Domyślałaś się jak mógłby zareagować. Weszłaś po cichu do domu i nim udałaś się do sypialni, sprytnie schowałaś pióro. Wślizgnęłaś się pod kołdrę i przytuliłaś do blondyna. Dobrze wiedziałaś że nie śpi. 
-No daj spokój, przecież mnie znasz – Zmusiłaś by odwrócił się w twoją stronę. Tak, po znalezisku i nadziei na nową przygodę poprawił Ci się humor. 
-Wiesz że się o was martwię – Oparł się na łokciach. 
-No wiem – Odparłaś zrezygnowana. 
-Jak maluchy? – Zmienił temat. 
-Mają się dobrze – Spojrzałaś na brzuch i wzruszyłaś ramionami. Wiedziałaś że również się cieszą że czeka ich coś niespodziewanego. Tę nutkę chęci adrenaliny na pewno odziedziczą po tobie. 
Zasnęłaś wtulona w szarookiego. Przez kilka następnych dni nie mogłaś przestać myśleć o tym co znalazłaś w skale księżycowej. 
-Czy ty znów coś przede mną ukrywasz? – Zagadnął w pewnym momencie blondyn. 
-Tylko pyszne ciasto – Zaśmiałaś się. 
Draco pokręcił głową przeczuwając już że coś przed nim ukrywasz. 
Nastał Nowy Rok, a wraz z nim nowe przygody, nowe decyzje i rzeczy które mogą wiele zmienić w twoim życiu. Drżałaś na myśl o nowej podróży. Właściwie to nie powinnaś, ze względu na piąty miesiąc ciąży, ale … Ale to byłaś ty, nie potrafiłaś wysiedzieć w jednym miejscu. 
W pierwszych dniach stycznia, było mroźno. Ubrałaś się ciepło i wybrałaś do Mistik. Właściwie widywałyście się codziennie, jednak dopiero teraz postanowiłaś poinformować ją o niezwykłym piórze. 
-Jak myślisz, co to za zwierzę? – Przyglądałaś się drobinkom złota które świeciły w blasku promieni słońca. 
*Nie wiem* Usłyszałaś jej myśl w momencie kiedy wypuściła powietrze. 
Tego dnia miałaś poznać smoka światła. Dolecieliście do Wysp Owczych w momencie gdy słońce było już wysoko na niebie. Przed tobą rozciągał się niesamowity widok, rejony przypominały Islandię. Przypomniałaś sobie kiedy poleciałaś tam by odnaleźć smoczy sztylet. Dotknęłaś pasa w którym spokojnie leżał. Pod wpływem twojego dotyku zadrżał delikatnie. Smok który połykał ostrze poruszył się i po chwili zamknął oczy. Wkrótce nadleciał olbrzymi smok który świecił złotą barwą. Skłoniłaś się lekko i uśmiechnęłaś, miałaś cichą nadzieję że zagadka z piórem rozwiąże się wraz z poznaniem owego smoka. Że to właśnie do niego należało pióro. Westchnęłaś cicho zrezygnowana. 
Wracaliście gdy niebo zasiało się kolorami pomarańczu i czerwieni. Znaczyło to że słońce powoli chylił się ku zachodowi. 
Mijały dni, nie wiedziałaś co robić, powoli domyślałaś się gdzie szukać. Postanowiłaś spotkać się z Blaise’em. Siedziałaś właśnie w kawiarni i mieszałaś łyżeczką gorące kakao. Wkrótce twój przyjaciel się zjawił. Przytuliłaś go i zasiedliście na przeciwko siebie. 
-Blaise, ja mam do Ciebie ogromną prośbę – Zaczęłaś i spojrzałaś na niego przelotnie. 
-Jaką, księżniczko? – Uśmiechnął się. 
-Czy … Mógłbyś zabrać Draco na jakiś męski wypad? – Uniosłaś brwi. 
-Co ty knujesz? – Zaśmiał się i upił łyk kawy. 
Westchnęłaś i również się zaśmiałaś. 
-Muszę wyruszyć w podróż, a dobrze wiesz że Draco mnie nie puści … – Spojrzałaś na niego.
-To raczej pewne, zważywszy na to że … – Skierował swój wzrok na twój brzuch.
-Nic im nie będzie – Zapewniłaś. 
-Nie zrezygnujesz? – To raczej nie zabrzmiało jak pytanie. 
Pokręciłaś pewnie głową. 
-Nie mogę, mam kolejne zadanie - 
-Postaram się coś wymyślić, ale nie uważam że to dobry pomysł – Pogroził Ci palcem. 
-Tak, tak – Pomachałaś ręką i upiłaś łyk gorącej cieczy. 
-Ile czasu potrzebujesz? – Zapytał. 
Zaśmiałaś się. 
-Żebym to ja wiedziała … – Zapatrzałaś się w okno. 
-Ja wiem że on się martwi, ja to rozumiem, ale … – Zaczęłaś, jednak przyjaciel przerwał Ci. 
-Jesteś Inna – Dokończył ze śmiechem, również się zaśmiałaś. 
-Jestem Inna – Powtórzyłaś. 

1 Komentarz

  1. Czekam na dalszy ciąg <3 Zapowiada się ciekawie , Mówiłam ci że masz OGROMNY Talent ? bo masz bardzo wielki ! <3

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.