70. Podróż do gorących piasków.

Minęło kilka dni, podczas których Draco otrzymał list od Blaise’a.
-Kochanie … – Zaczął któregoś dnia blondyn. Usiadł koło Ciebie na kanapie i trzymał w rękach list.
-O co chodzi? – Zapytałaś odrywając się od wykonywanej czynności i kątem oka spoglądając na list który tak kurczowo trzymał w dłoni.
-Blaise zaprosił mnie na męski wypad … Na dwa tygodnie … – Jąkał się.
-I co w związku z tym? – Udałaś że nic o tym nie wiesz, w końcu nie mogłaś zdradzić prawdy.

-Nie chcę Cię zostawiać, ale też … Ostatnio mam wiele na głowie i dawno nie widziałem się z nim … – Opuścił głowę.
-Chyba sobie żartujesz … – Wybuchłaś upozorowaną złością.
-Jedź – Zaśmiałaś się po chwili.
-A co z tobą? – Drążył.

-Ale co ze mną? – Udałaś niezrozumienie.
-Nooo … -
-Nic mi nie będzie, przecież nie ruszę się z domu – Skłamałaś, wracając do czytania proroka codziennego.
-Na pewno? – Już zaczynał drążyć.
Odłożyła gazetę i spojrzała na chłopaka. 

-Tak, na pewno – Zapewniłaś. 
Tydzień później żegnałaś swojego męża na dwa tygodnie. Drżałaś z emocji na myśl o nowej wyprawie. Z lekkim plecakiem na ramionach brnęłaś przez zaśnieżony las w stronę morza, gdzie czekała już na Ciebie ognista i Lethien. 
Ponad chmurami temperatura zmieniła się diametralnie, wyczułaś to aż za dobrze. Musiałaś kontrolować oddech, w dodatku łzawiły Ci oczy. 
-W porządku? – Elf zrównał lot ze smoczycą i spojrzał w twoją stronę. Pokiwałaś jedynie głową. Lot zniżyliście gdy byliście nad Aleksandrią, wkrótce znaleźliście się nad pustynnym rejonem Egiptu. Postawiłaś stopy na gorącym piasku, który lekko osunął się pod ciężarem twojego ciała. Ognista czuła się wyśmienicie, to były jej klimaty. Słońce dawało o sobie znać aż za bardzo. 
-Co teraz? – Lethien skrzyżował ręce i rozejrzał się. 
Wyjęłaś złote pióro i delikatnie przejechałaś po jego krawędzi, wydało dźwięk podobny do wysokiej symfonii wydobytej z klawiszy fortepianu. Cała otaczająca was pustynia rozbrzmiała w tej delikatnej muzyce. W tym momencie przed tobą wśród piasku odkryła się złota tablica. Podeszłaś do niej i uklękłaś wpatrując się w napis, w nieznanym Ci języku. 
-To pradawny język wróżek – Usłyszałaś za sobą głos elfa. 
Przyjrzałaś się tablicy i zobaczyłaś miejsce w które idealnie pasowało pióro. Nagle piasek wokół was zaczął wirować zamieniając się w piaskowe tornado. Zapadliście się pod ziemię, gdzie panowała nieprzenikniona ciemność. Otrzepałaś się z pyłu i rozświetliłaś otoczenie przy pomocy różdżki. 
-Kim jesteś i co tu robisz? – Przed tobą pojawiła się iskrząca postać w neonowej różowej sukience. Była wielkości twojej dłoni i wyraźnie zła. Otworzyłaś usta by coś powiedzieć jednak sama nie znałaś odpowiedzi a jej osoba wyraźnie dała Ci do zrozumienia że nie ma ochoty usłyszeć odpowiedzi na swoje pytanie. 
-Na pustyni znalazłam złotą płytę … Umieściłam na niej złote pióro i wtedy … – Zaczęłaś. 
-Czekaj! Chwila! Coś ty powiedziała? – Zmierzyła Cię wzrokiem. 
-Ale … – Nie zrozumiałaś o co jej chodzi.
-Ci ludzie! Co mówiłaś o złotym piórze! – Zamachała rączkami w powietrzu. 
-Umieściłam go na złotej płycie – Powtórzyłaś. 
-Skąd go miałaś? – Wydawała się przerażona jak i wściekła na raz. 
-To dłuższa historia – Odparłaś. 
Skrzyżowała ręce na piersi i wpatrywała się w Ciebie uparcie, po chwili jednak odrzekła.
-Idźcie za mną – Odfrunęła nagle i skierowała się w niewielki tunel, przez który musieliście iść zgięci wpół. Po chwili znaleźliście się w ogromnej komnacie która cała wykonana była ze szczerego złota. Na tronie siedziała najważniejsza wróżka, obok leżał znane Ci stworzenie.
-Ara! – Uśmiechnęłaś się. 
-Inna – Lis zamachnął w powietrzu ogonem. 
-Witaj – Królowa uśmiechnęła się na twój widok. 
Czułaś się zagubiona w całej sytuacji, jednak posłusznie wykonałaś polecenie wróżki i zasiadłaś na pierzynach. 
-Ara-Ara Samun opowiadał mi o tobie – Zaczęła. 
-Tylko że ja go spotkałam … Gdzieś … – Przypomniała sobie moment w którym ją uratował. 
-Jak to możliwe? – Spojrzałaś na nich. 
-Opowieść to długa, co sprowadza Cię tu? – Skierowało swoje uszy w twoją stronę i przekrzywiło pyszczek. 
-Znalazłam złote pióro … – Zaczęłaś jednak w tym momencie królowa podniosła się i podeszła do Ciebie. 
-Złote pióro? – Powtórzyła poruszona.
Opowiedziałaś dokładnie jak to się stało że owy przedmiot trafił do twoich rąk. 
-No .. No – Przyłożyła palec do ust i odleciała w stronę kolejnego pomieszczenia. 
Po chwili wróciła z księgą w której wymalowany był ptak który tlił się złotem. 
-Ten ptak to legenda, jeśli ktoś znajdzie jego pióro znaczy że ten ptak jest w niebezpieczeństwie i prosi tę osobę o pomoc – Patrzyła na Ciebie iskrzącymi granatowymi oczyma. 
-Gdzie go znajdę i co mu zagraża? – Zapytałaś rzeczowo. 
-Tego nie wie nikt – Zamknęła gwałtownie księgę. 

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.