72. Gdzie jesteś złoty ptaku?

Obudziły Cię krzyki trojga mężczyzn którzy byli wyraźnie czymś poruszeni. Otworzyłaś leniwie oczy i ujrzałaś przed sobą jaguara o przestraszonych oczach. Skierowałaś wzrok na dół skąd dochodziły wyzwiska i szybko domyśliłaś się o co chodzi. 
-Nie ruszaj się – Szepnęłaś do zwierzęcia które skuliło się na gałęzi, roztoczyłaś wokół was barierę, która pokryła się liśćmi, skutecznie zakrywając im widoczność. 
-Nie bój się – Położyłaś rękę na jego głowie i delikatnie przejechałaś po karku, jego mięśnie naprężyły się, jednak po chwili rozluźniły. 
-Gdzie on się podział? – Do twoich uszu dobiegł zdenerwowany głos jednego z kłusowników. Ostrożnie wyjrzałaś zza liści, mogłaś być spokojna, nie byłaś dla nich widoczna. 
-Trzeba coś wymyślić – Zamyśliłaś się na głos. 
-Postraszymy ich trochę? – Zaśmiał się Lethien który nagle zjawił się za tobą. 
-Masz jakiś konkretny plan? – Zapytałaś odwracając się. 
Zamiast odpowiedzi elf zeskoczył z drzewa i prędko ukrył się za kolejnym, kłusownicy odwrócili się gwałtownie, jednak nic tam nie dojrzeli. Lethien poszedł z drugiej strony i ujął dwóch mężczyzn podnosząc ich na wysokość kilku metrów. Mężczyźni spanikowali i upuścili swoją broń. Ty w tym czasie zsunęłaś się po gałęzi i wzięłaś do rąk ich wiatrówkę. Wymierzyłaś i strzeliłaś kilka centymetrów od nóg trzeciego z kłusowników. Podskoczył przestraszony, w tym momencie na ziemię upadli pozostali. Nie czekali na więcej, uciekli gdzie pieprz rośnie.
-I żebym więcej nie widziała że polujecie na zwierzęta! – Krzyknęłaś za nimi. 
Chwilę później koło Ciebie stanął elf z zadowoloną miną i skrzyżowanymi rękoma. Wielki kot dopiero teraz zeskoczył z drzewa i zaczął się o Ciebie obcierać, wydając gardłowe pomruki. 
-Wszystko fajnie, tylko obawiam się że nie znajdziemy tu złotego ptaka – Drapałaś właśnie jaguara za uchem. 
-To gdzie? – Zapatrzył się w głęboki las. 
-Nie wiem – Odparłaś pogrążona w swoich myślach. 
-Zawsze mówiłaś o … -Zaczął jednak ty mu przerwałaś. 
-Tym że powinno to być niekonwencjonalne! Złoty ptak, to niemal od razu nasuwa się że powinno się go znaleźć gdzieś gdzie jest ciepło lub w dobrym ukryciu … – Zaczęłaś chodzić w kółko. 
-Co jest tego przeciwieństwem? Zimno – Odpowiadałaś na swoje pytania. 
-Ta zielona nić to zmyłka – Wyjęłaś mapę i przyjrzałaś się jej dokładnie. 
-Ptaka znajdziemy wszędzie tylko nie tu – Szukałaś jakiegoś punktu zaczepienia. 
-Ale mamy na to zbyt mało czasu – Zmartwiłaś się, w tym momencie elf wyrwał z twoich rąk tkaninę. 
-Finlandia – Odparł bez ogródek. 
-Skąd wiesz? – Zapytałaś. 
-Spójrz – Przybliżył Ci mapę i wskazał palcem na nitkę która była niewiele jaśniejsza od pozostałych. Znajdowała się na północy Finlandii. 
-Laponia – Zapatrzyłaś się. 
Ruszyłaś pewnie przed siebie po drodze chowając mapę, w pewnym momencie zatrzymałaś się i obejrzałaś. 
-Nie idziesz? – Zapytałaś zdumiona. 
-Tak, już – Odpowiedział smętnie. 
-Wiem, też niechętnie opuszczam to miejsce … Mogłabym tu żyć – Westchnęłaś i spojrzałaś na porastające mchem drzewa. 
-Zawsze możemy tu wrócić – Uśmiechnęłaś się. 
-Tylko że teraz musimy pomóc temu stworzeniu - 
-Tak wiem – Wyminął Cię. 
Wkrótce lecieliście nad Oceanem Atlantyckim. 
-Masz już pomysł na imiona? – Zagadnął po drodze.
-Coś tam mam, ale muszę jeszcze porozmawiać o tym z Draco – Uśmiechnęłaś się.
-Jak ten czas szybko leci – Dotknęłaś swojego brzucha, szósty miesiąc, pogrążyłaś się w myślach. W innym przypadku, tak, byłaby to czysta głupota, jednak w twoim przypadku nie mogło Cię nic zatrzymać. Nad śnieżną krainą znaleźliście się gdy było już ciemno. Mistik niechętnie stanęła na zimnym śniegu. 
*Jak się czujesz?* Zapytałaś. 
*Uważaj* Usłyszałaś w myślach, wyczułaś że jest czymś zmartwiona. 
*Wiesz co to za zagrożenie?* Drgnęłaś. 
*Nie jestem pewna* Urwała. 
Westchnęłaś, ognista wzbiła się w powietrze i odleciała. Przeszłaś kilka kroków brodząc w śnieżnych zaspach, jednak musiałaś się zatrzymać, czułaś się naprawdę zmęczona. 
-Powinniśmy odpocząć – Zasugerował elf. 
Machnęłaś tylko ręką, jednak musiałaś przyznać mu rację. Rozejrzałaś się, twoją uwagę przykuła jaskinia ukryta pośród śnieżnych zasp i wysokich sosen. 
-Chodźmy – Zakomenderowałaś. 
Wkrótce siedziałaś oparta o skalistą ścianę, przed tobą trzaskał ogień. Spojrzałaś na wyjście z jaskini skąd rozlegał się przepiękny widok. Zasnęłaś wkrótce później, zwinięta, otaczając ręką swój brzuch. Ocknęłaś się gdy słońce wschodziło, jego promienie padały na twoją twarz. Ogień wciąż się palił, jednak nigdzie nie było elfa. Usiadłaś i spojrzałaś w głąb jaskini, dopiero teraz dojrzałaś że znajdują się tam schody prowadzące w dół. 
-Chyba nie zamierzałaś tam schodzić beze mnie – Usłyszałaś głos Lethiena który zjawił się nagle w grocie. Przez chwilę przyrządzał coś w swojej drewnianej miseczce. 
-Co to? – Wzięłaś do rąk miseczkę ze swoją porcję, przypominało to zieloną zupę. 
-Mnie nie ufasz? – Zaśmiał się. 
-Tylko pytam – Również się zaśmiałaś. 
-Szyszki i igły sosny, śnieg i odrobina wody - 
-I ja mam to zjeść? – Popatrzyłaś najpierw na niego a później na ‚danie’. 
-To nie wszystko, w okolicy rosną specjalne zioła które neutralizują działanie igieł … Dodałem tylko trochę dla smaku – Zjadł pierwszą łyżkę, jednak ty wciąż niepewnie przyglądałaś się temu co miałaś w misce. 
-Dobra – Spróbowałaś, trochę się obawiałaś po tym jak powiedział Ci co tam dodał. 
-I jak? – Nie mógł opanować śmiechu. 
-Dobre – Stwierdziłaś jednak nadal jadłaś z oporem. 
-Żartowałem z tymi igłami i szyszkami – Powiedział w końcu. 
-Zabawne – Zmierzyłaś go wzrokiem. 
-Nic Ci nie będzie … Chciałem sprawdzić czy mi ufasz – Odłożył miskę bo nie mógł przestać się śmiać. 
-Ja bym Ci nie ufała? – Opuściłaś miskę i spojrzałaś na niego. 
-Żebyś widziała swoją minę jak tego próbowałaś - 
Wkrótce ty również zaczęłaś się śmiać, waszą rozmowę przerwał huk wydobywający się z głębin jaskini. 

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.